czwartek, 11 kwietnia 2013

Ciao Ragazze

Rzymskie wakacje dobiegły końca. Myśląc o tym ogarnia mnie żal i nostalgia. Co tu gadać- było bosko. Miasto jest piękne, ma cudowny klimat, Włosi przesympatyczni, pogoda wiosenna, a o jedzeniu chyba nie trzeba wspomiać. Najchętniej bym się tam przeprowadziła i wiodła sobie leniwe, spokojne życie, doprawione pyszną kawą, genialnymi lodami, makaronami no i winem. Hmmmmm. Dobrze, że marzenia są za darmo;)
Czas zejść na ziemię i zrelacjonować Wam moje krótkotrwałe oderwanie od rzeczywistości, moje "la dolce vita".
W zasadzie nie wiem od czego zacząć- tyle się działo. Przede wszystkim tym z Was, które wybierają się do Rzymu radzę omijać wszelkie święta i wakacje. Takiego tłumu ludzi to ja chyba w życiu nie widziałam. Wszędzie kolejki- do muzeów, Bazyliki, po kawę, po jedzenie, w sklepach do kasy- po prostu wszędzie i to nie tam jakieś kolejeczki, tylko solidne, kilometrowe koleje, niekiedy na godzinne stania. To był obłęd. Z tego powodu nasz wyjazd trochę stracił na uroku. Spodziewałam się turystów, to chyba oczywiste, no ale proszę Was, nie aż tylu! Także lojalnie ostrzegam, przemyślcie czas wyjazdu.
Nachodziłam się za wszystkie czasy. Pewne mięśnie, których nie podejrzewałam nawet o istnienie, wieczorem dawały o sobie boleśnie znać. Ale nic to, było piekielnie warto. Nasyciłam oczy, duszę, odpoczęłam i totalnie zresetowałam. Oprócz tego pewien niezidentyfikowany obiekt nielatający niestety, ale za to uformowany wokół tego, co się potocznie nazywa talią, powiększył swe rozmiary. Znacznie.

Oto i kawałek Rzymu

gdyby nie ten tłum zobaczyłybyście "Schody Hiszpańskie"

Bazylika i Plac Św. Piotra, hmmmmmm, taaaaaaa

jedna z ulic sklepowych, po prostu brak słów, ale wyobrazcie sobie co się działo w sklepach- ma.sa.kra.

Tak było- na ogół. Jednak udało nam się znalezć kilka mniej okupowanych miejsc, lub dopchać się bliżej;)

Koloseum- nie było szans na wejście do środka

 fontanna Di Trevi- tu niezwykle skuteczne okazały się mało kulturalne, ale za to mocne, łokcie


Gwardzista Szwajcarski i Legionista ( na dole) + telefon = znak czasów

trochę włoskiego szyku

 i włoskiej pizzy


Zobaczyliśmy w zasadzie to, co chcieliśmy zobaczyć, ale mieliśmy zawrotne tempo i prawdę mówiąc przebiegliśmy przez miasto. Nie było czasu, ani warunków, aby przysiąść na kawkę, powdychać atmosferę, po prostu się pogapić. Rzym ma tak wiele do zaoferowania, że na pewno tam wrócimy, w dogodniejszym czasie i już na spokojnie. To już postanowione;)
Cudne miasto, cudni ludzie, cudne jedzenie, cudna atmosfera. Wymarzone miejsce na wyjazd we dwoje;)

Pozdrawiam serdecznie.
Uchachana Marta (to przez wino, na co dzień jestem poważną, stateczną kobietą;) )

Jutro będzie o zakupach, no bo nie oszukujmy się, coś tam w tym tłumie przygarnęłam;) Chyba inaczej nie byłabym sobą;)

20 komentarzy:

  1. Wygląda na świetny wyjazd ;) Nie możemy doczekać się części zakupowej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no muszę przyznać- było świetnie. co do zakupów- szału nie było;)

      Usuń
  2. Uwielbiam Włochy i bardzo czesto tam latam, w Rzymie bylam 2 razy, piekne miasto, ale kiedy tam bylam panowaly niesamowite upaly... moje zwiedzanie ograniczalo sie w glownej mierze do szukania cienia... :P ale chetnie wybralabym sie tam raz jeszcze :) zazdroszcze i pokazuj szybko zakupy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to mój drugi wyjazd do Włoch- w zeszłym roku była Sycylia i szczerze powiem, że ciągnie mnie tam jak cholera;). zakupy, hmm.... wyszły słabe pomimo wielkich chęci;)

      Usuń
    2. ja jeszcze na Sycylii nie bylam, pewnie pieknie tam jest :)

      Usuń
    3. Sycylia jest przecudna;), jeszcze trochę dzika i tajemnicza. nie ma takich tłumów i uwierz mi jest tam co oglądać. jeśli będziesz się wybierać to daj znać, może coś podpowiem;)

      Usuń
  3. Super relacja. Tłumy nieziemskie, lupa byłaby potrzebna, żeby odnaleźć te hiszpańskie schody. Oczywiście, z niecierpliwością czekam na jutrzejszy post. Zapowiada się przednio. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Kasiu;) Zyć się momentami nie dało, a ja przyzwyczajona jestem do wioskowej pustki;)szlak mnie trafiał nie raz;)

      Usuń
  4. Witaj z poworotem Kochana :) jak dobrze widzieć CIę taką uchachaną:) aż mi się japka też cieszy:) faktycznie tłumy dzikie ale na pewno znalazłaś swoje magiczne miejsca - ajj zazdroszczę szczególnie tej pizzy :D :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) dziękuję za tak miłe słowa;) co do pizzy to po powrocie postanowiłam zrobić swoją "włoską pizzę". sos wyszedł przepyszny, ale ciasto ....ekhm, mogłoby robić za tarczę wojownika. myślę, że z szybą w aucie nie miałoby kłopotu;)

      Usuń
  5. piękne widoki i architektura miasta. widać że jesteś zadowolona bo uśmiech od uch do ucha :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale pięknie, kiedyś i ja może wreszcie ruszę się i pooglądam świat...
    W sprawie suplementów - polecam zaglądać do mnie - niedługo niespodzianka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno Martuś;) i ok dziękuję zajrzę i tak, nawet bez niespodzianki;)

      Usuń
  7. Uwielbiam Rzym! Chętnie bym tam wróciła :)

    OdpowiedzUsuń