Trudno mi rozstać się z choinką, lampkami i całym świątecznym klimatem, choć w Holandii już prawie znaku nie ma, przynajmniej tu gdzie mieszkam. Ostatnie dni minęły tak szybko, że nawet porządnie nie zdążyłam poleniuchować, a tu dziś trzeba było zakasać rękawy i ruszyć "ochoczo" do pracy. Bolało. Oj bardzo.
No nic, za rok następne Święta, a tymczasem zobaczcie jak to u mnie było

To tak w skrócie.
Jak Wam minął pierwszy dzień pracy w nowym roku? Pocieszające jest to, że za dwa dni weekend.
Trzymajcie się cieplutko:)
Piękne święta miałaś, a pierogi jakie idealne :)
OdpowiedzUsuń
Usuńps. otagowałam Cię, mam nadzieje, że dołączysz do zabawy ;)
dziękuję i pewnie, że dołączę
Usuńte pierogi robią niesamowity efekt! aż chce się je zjeść :)
OdpowiedzUsuńps. zapraszam na rozdanie u mnie -> http://kasiuleczkabiedroneczka.blogspot.nl/2012/12/swiateczno-noworoczne-rozdanie-u-kasi.html będzie mi bardzo miło jak weźmiesz udział :)
nieskromnie powiem, że jestem małym pierogowym mistrzem;)jedyne danie, które zawsze mi wychodzi i w dodatku jest dobre;)
UsuńJa wracam do pracy w przyszłym tygodniu :) jeszcze przede mną jakieś 14h drogi do Holandii :) piękne te pierogi :) i choinka niczego sobie :)
OdpowiedzUsuńdziękuję;)To szerokiej drogi i wygodnego siedzenia życzę, bo znam ten ból.
Usuń