sobota, 9 lutego 2013

Idealny duet cz.2

Wiem, że post miał być przedwczoraj, ale nie dałam rady. Wybaczcie, zakichanej, zasmarkanej, bez życia i perspektyw na lepsze jurto, okutanej w cztery koce i z litrem kropli do nosa... w nosie- Marcie.
Przepraszam i naprawiam swój błąd.

Dokończę zatem to co zaczęłam i dziś ujawnię Wam sprawcę diametralnej zmiany mojej cery. W zasadzie to od niego powinnam była zacząć, bo to on odwalił brudna robotę a Flavo C to tylko doskonałe wsparcie.


Po przeczytaniu wszystkich chyba, recenzji trochę się go obawiałam. Dziewczyny pisały różnie, a to, że uczula, że, skóra po nim się łuszczy, że, wysusza i, w końcu, że nie robi nic. Zazwyczaj skupiam się na tych negatywnych opiniach, więc trzymałam się od niego z daleka. I szczerze mówiąc nigdy bym po niego nie sięgnęła, ale rozpaczliwy stan mojej cery po prostu mnie zmusił. Do tej pory nie rozumiem dlaczego byłam taka durna! Gdzie ja miałam głowę? Mogłam już dawno pozbyć się całego tego dziadostwa. Co tu gadać: zdziałał cuda!

Krem ma lekką, powiedziałabym żelową, konsystencję, świetnie się rozprowadza, szybko wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Twarz jest matowa, ale w żadnym wypadku nieściągnięta. Jest wydajny (używam od 1,5 miesiąca co dzień i mam jeszcze 1\3 tubki), pachnie świeżo i delikatnie, co uprzyjemnia stosowanie tego produktu. Bardzo dobrze współgra z makijażem.


 Krem, według producenta ma działać na dwa główne objawy pojawiające się na problematycznej skórze: miejscowe zmiany skórne oraz zanieczyszczone pory. Do walki z niedoskonałościami La Roche Posay wykorzystało 4 aktywnie działające składniki:
1.  niacynę czyli wit B3, która znana jest przede wszystkim ze skuteczności w walce ze starzeniem się, jest zatem silnym przeciwutleniaczem, reguluje procesy odnowy skóry. Stymuluje produkcję kolagenu, przy czym jest bardziej stabilna niż retinol- odporna na światło, wysokie temperatury. Poza tym reguluje wydzielanie sebum, zmniejsza zaczerwienienia i podrażnienia, redukuje wielkość porów, sprzyja gojeniu i regeneracji , wspomaga walkę z przebarwieniami. Ma dużą zdolność przenikania w głąb skóry, przez co, niejako od środka, może zwalczać jej niedoskonałości
2.  pirokton olaminy- jest składnikiem przeciwgrzybicznym, antybakteryjnym, przeciwzapalnym i jak niacyna jest łatwo przenikalny
         Te dwa składniki mają powstrzymać rozprzestrzenianie się bakterii i zniwelować niedoskonałości.

3.  kwas LHA- jest pochodną kwasu salicylowego, ale poprzez swoja budowę wykazuje powinowactwo do nabłonka i działa na jego zewnętrznych warstwach, złuszczając je stopniowo w łagodny, nieinwazyjny sposób, nie uszkadzając przy tym jego struktury. Nie działa tak szybko i "widowiskowo" jak inne kwasy, jednak precyzyjnie i skutecznie. Sprzyja gojeniu się wyprysków i zmniejsza płytkie blizny potrądzikowe.
4.  kwas linolowy- nawilża skórę, przyspiesza jej odnowę, reguluje pracę gruczołów łojowych, redukuje plamy i przebarwienia. Jest naturalnym składnikiem sebum i cementu międzykomórkowego. Występuje m.in. w oleju słonecznikowym.
          Kombinacja tych kwasów ma odblokowywać pory i jednocześnie usuwać nagromadzone w nich zanieczyszczenia.

Wszystkie substancje zawarte w kremie łączy woda termalna, która łagodzi, koi i działa przeciwrodnikowo.
Produkt nie zawiera parabenów.

To tyle od producenta. teraz czas na konsumenta;)
Połączenie składników jest dla mnie optymalne i nie robi mi absolutnie żadnej krzywdy. Prawdę mówiąc, w pierwszym tygodniu stosowania, zauważyłam delikatne pogorszenie stanu cery- wszystko zaczęło wychodzić spod skóry. Nie były to ropne wykwity- po prostu miałam więcej grudek niż zazwyczaj. Zauważyłam też delikatne złuszczanie, ale peeling enzymatyczny i maska nawilżająca dały sobie świetnie radę. Ten stan trwał może z 5 dni, pózniej było tylko lepiej.W zasadzie z dnia na dzień mogłam patrzeć i podziwiać jak moja cera staje się czysta i gładka. Nawet moja kosmetyczka, z którą wspólnie walczyłyśmy o poprawę stanu mojej skóry, była zdziwiona i też kupiła ten krem. Effaclar'u używam na noc i czasem, w razie potrzeby, na dzień- punktowo. Smaruję i patrzę sobie jak z godziny na godzinę mój wróg traci swoją moc. Jasne, że nie znika totalnie w ciągu 12 godzin, ale jest znacznie mniejszy i nie ma szansy na rozwój.
Krem bardzo dobrze nawilża i na pewno nie przyczynia się do nadmiernej produkcji sebum. Nie miałam, co prawda, z tym problemu przed sięgnięciem po ten produkt, ale to tylko oznacza, że jest delikatny i nie przesusza. Nie podrażnia też moich naczynek, a stosuję go z serum z wit C, która potencjalnie może wywoływać skutki uboczne, więc tym bardziej mogę powiedzieć, że to naprawdę bezpieczny produkt.
Co do zaskórników to nie zniknęły ale jest ich mniej, może nieznacznie, ale jednak mniej. Nowe też nie tworzą się tak szybko. Zresztą ich się nie uniknie ;).
Teraz wezmy po lupę pory. Szczerze mówiąc moje widać i bez niej. I w tej kwestii nic się nie zmieniło. Są. Wielkie. Mam jednak nadzieję, że po trochę dłuższym czasie staną się mniej widoczne. Na pocieszenie powiem, że za to blizny potrądzikowe i przebarwienia uległy zmniejszeniu. Być może tutaj spisał się Flavo C. Nie wnikam, bo efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. A to lubię.
Effaclar Duo ma już stałe miejsce w mojej kosmetyczce. Genialny produkt.

Dodam jeszcze na koniec, że ważne jest, przy stosowaniu jakichkolwiek kwasów, dobre nawilżanie cery, koniecznością zaś filtry przeciwsłoneczne.
Myślę też, że Effaclar Duo może być świetną propozycją dla tych z Was, które po prostu chcą odświeżyć cerę po zimie, a problemów skórnych nie mają.  W każdym razie polecam spróbować.

Zarówno Flavo C jak i Effaclar pochodzą z apteki internetowej. Zresztą znajdziecie tam o wiele więcej. Wietrzę tam swój portfel regularnie;)

Nie całuję i nie ściskam, coby Was nie zarazić. Dziękuję.



16 komentarzy:

  1. Ciągle zastanawiam się nad Effaclar Duo... oszzzzz... jak korci...
    dobrej nocy!
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to kup, a jak Ci nie posłuży to odsprzedaż mi;)biorę hurtem;)

      Usuń
  2. Miałam ale niestety się zawiodłam. U mnie nie zrobił niczego a stosowałam go przez 4 miesiące. Żałuję, że wydałam na niego pieniądze, mogłam kupić inny krem. Ale każda z nas jest inna i służą nam inne produkty - cieszę się, że u Ciebie ten produkt Marto się spisał :)

    Dużo zdrowia Ci życzę! Ja też jestem zasmarkana i zakichana :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję;) szkoda Twojej kaski. Ale znam dziewczynę, której za pierwszym razem tez nie pomógł, dopiero drugie podejście okazało się skuteczne;) nie namawiam taka tylko dygresyjka;)

      Usuń
  3. Zdrowiej szybciutko:) Super, że u Ciebie się sprawdził..nie jestem pewna czy dla mnie byłby odpowiedni bo straszny wrażliwiec ze mnie ale z drugiej strony też mam problemy z zaskórniakami i naczynkami ehhhhhhh :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trochę szkoda, że nie mozna zdobyć próbek, wtedy problem byłby rozwiązany;)

      Usuń
  4. kiedyś czesto używałam :) mnie ostatnio pomaga olejek z drzewa herbacianego kupiony w body shopie :)
    Pozdrawiam
    Ahha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo no i dobrze;) naturalnie przynajmniej

      Usuń
  5. hehe wietrzenie portfela mi się spodobało, fajna apteka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) zostawiam tam zawsze kupę kasy a zawsze wchodzę tylko po jeden produkt;)

      Usuń
  6. u mnie sprawdził się effaclar k , duo nie wiem dlaczego ale nie chciał byc moim znajomym :p

    OdpowiedzUsuń