czwartek, 6 grudnia 2012

Babeczki

Nie, nie zamieniłam się w Nigellę Lawson, czy w naszą rodzimą, Magdę Gessler i nie zaczęłam robić wypieków na Święta. Przyjdzie czas oczywiście i na to, ale na razie korzystam z każdej chwili, aby lenuichować, coby nabrać sił przed, zbliżającymi się nieuchronnie, Świętami. A, że najlepiej relaksuje mi się w wannie  postanowiłam więc trochę to "moczenie " podrasować. I do tego służą mi te, do złudzenia przypominające ciastka, dodatki do kąpieli.


Uwielbiam je już za sam wygląd i zapach. Czasem idę do łazienki, tylko po to, aby je pooglądać i powąchać.



Przez długi czas ich nie używałam, bo mi było po prostu żal wrzucić je do wody.
No, ale nadszedł jeden słabszy dzień i się złamałam. I nie żałuję. Wyglądają cudnie to fakt, ale to co robią ze skórą bardziej do mnie przemawia.
Zamówiłam je na Aromatelli. Ciężko było się zdecydować, bo wybór jest spory, ale też nie chciałam rzucać się na więcej, nie wiedząc jak się będą spisywać. I powiem Wam, że to był błąd. Do nadrobienia ;) oczywiście.
Producentem babeczek jest Bomb Cosmetics- firma, która produkuje kosmetyki naturalne, ręcznie robione, nie testowane na zwierzętach i, co dla mnie do dość istotne, bez parabenów. W jej ofercie znajdują się też mydła, żele pod prysznic, peelingi, masła do ciała itp.
W składzie każdej babeczki znajdują się masła: shea i kakaowe (słynące ze swoich właściwości nawilżających oraz odżywczych) oraz czyste olejki eteryczne, które uwalniane podczas kąpieli działają terapeutycznie nie tylko na nasze zmysły, ale i ciało.
Skusiłam się na pięć:
- pierwsza na górze od lewej to "Dzikie truskawki"- obłędnie pachnie szampanem i truskawkami. W jej skład wchodzą olejki z rozmarynu i geranium a także kawałeczki owoców truskawki i nasiona żurawiny
- następna nazywa się "Kwiat neroli", gdyż, jak łatwo się domyślić zawiera olejek neroli i jego płatki oraz olejek ylang ylang. Zachowana na romantyczny wieczór ;), bo pachnie bardzo zmysłowo, jak dobre perfumy.
-ta z kwiatkami- "Kraina radości"- rzeczywiście podnosi poziom endorfin. W składzie- olejek z mandarynki i imbiru i kokos. Zapachowy mix z pazurem.
- kolejna "Nie z tej ziemi" powala zapachem. Dla mnie pachnie jagodowo, ale bardzo świeżo, pobudzająco. Myślę, że to sprawka olejku z bergamotki i czarnego pieprzu.
- ostatnia- "Błękit"- nasączona olejkami z eukaliptusa, drzewa herbacianego oraz wodą różaną. Zapach kojarzy mi się z czystym praniem suszonym na wietrze, a ja lubię takie "czyste" aromaty.



Babeczki wspaniale nawilżają i odżywiają. Po kąpieli nie ma potrzeby używania balsamu- skóra jest jedwabiście gładka, miła w dotyku a do tego przepięknie pachnie. Nie ma co ukrywać, że są podobne do produktów Lush'a, ale dla mnie stanowią miłą odmianę i bardziej mi się podobają. Cena jednej to 11zł, bomba z Lush'a to wydatek rzędu 4,5-5,5e - spora różnica. I jeszcze jedno: babeczki nie musują jak Lush'owe bomby, one się powoli roztapiają, uwalniając swoje dobrodziejstwa. Aha i mycie wanny jest bezwzględnie konieczne.


Jestem nimi urzeczona i mam ochotę na więcej. W ogóle chyba bardziej przyjrzę się Bomb Cosmetics. Mam w posiadaniu masło, ale musi być cierpliwe i czekać na swoją kolej. Tak więc czeka, a mnie paluchy swędzą;)

Jak tam dzień? Znalazłyście coś w skarpetach?  Mój Mikołaj czasu nie miał żeby coś mi sprawić, a jako że ja bardzo grzeczna jestem, to go wyręczyłam;) Skutki zobaczycie już niebawem;)

Miłego wieczoru;)

17 komentarzy:

  1. Chcę je zjeść! Wyglądają bosko :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Baardzo fajne :) chętnie bym takie przygarnęła do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. masz racje wyglądają cudnie aż szkoda je wykorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Prześliczne, sama pewnie też trzymałabym sobie na półeczce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam takie gadżeciki, tak słodko wyglądają:)
    Dobrze że je wykorzystałaś, chwila relaksu - bezcenna:) buźka!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale apetyczne! W takich chwilach naprawdę mi smutno, że nie mam wanny :( A u mnie Mikołaja zostawił dziś tylko prezenty dla czytelniczek. Dla mnie nic :(

    OdpowiedzUsuń
  7. jak je zobaczyłam to byłam pewna, że to będzie przepis na babeczki :D

    OdpowiedzUsuń
  8. to to nie są babeczki? no nie wierzę:D genialne:)

    OdpowiedzUsuń
  9. O kurcze ale świetnie Ci to wyszło:) Pieknie wyglądają i na pewno tak samo smakują;)

    OdpowiedzUsuń
  10. a już chciałam pisać, że z chęcią zjadłabym taki smakołyk, a tu taka niespodzianka :D Co prawda do jedzenia się nie nadają, ale i tak chyba sobie taką sprawię, albo zamówię komuś pod choinkę :D jestem ciekawa ich miny :D pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam takie pyszności kąpielowe:) też czasami robię sobie taką kąpiel z dodatkiem mufinek :) aż szkoda je wrzucać do wanny

    OdpowiedzUsuń
  12. mmm wyglądają smakowicie i też pewnie długo bym się opierała, żeby je zużyć!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. mniam :D ja musze się nacieszyc wanna bo niedlugo przeprowadzka i bede miala tylko prysznic :(

    OdpowiedzUsuń