niedziela, 6 października 2013

Gorzka czekolada

Na paznokciach. W postaci lakieru. Jedyny wariant czekolady, który nie przyswaja się odkładając tu i ówdzie. Bezpieczny czyli. Można dawkować do woli, bez konsekwencji.















Długo szukałam takiego koloru. Jest ciemny, prawie czarny, ale to "prawie" robi ogromną różnicę. 
Dla mnie ideał.

Dobrego tygodnia;)

niedziela, 8 września 2013

70%-owa przecena w H&M

Raczej się ubieram, a nie stylizuję. Robię zestawy zamiast outfit'ów. Kupuję to, co mi się podoba i nie bardzo zważam na obecne, lub nadchodzące trendy.
Generalnie latem zaopatruję się na następne lato, zimą- na następną zimę. I czekam na końcówki wyprzedaży, bo wtedy w zasadzie, można obkupić się za bezcen.
Dzięki takiej "strategii" mam więcej pieniędzy na kosmetyki. Logiczne;)

W tym roku wielkiego szaleństwa nie było, ale "70% off" w witrynie H&M, zebrało swoje żniwo.







Ta pseudo- dżinsowa sukienka i bluzka pod nią, pochodzą z nowej kolekcji, ale kupiłam je o 30% taniej. Wszystko dzięki karcie stałego klienta i zachęcającym kodom zniżkowym;)







Zapewne poszalałyście bardziej niż ja, ale ostatnio wolę wydawać na gary i inne domowe duperele. Włączyło mi się klasyczne wicie gniazda.

Do następnego;)

piątek, 30 sierpnia 2013

Niespodzianki

Beautybox jest dla mnie zawsze niespodzianką. Czekam na niego jak na Mikołaja i taką samą radość mam. Chyba dlatego ciągle jeszcze subskrybuję pudełka- dwa razy w miesiącu mam prezenty;)

Pokazuję go Wam, bo myślę, że na to zasługuje. No może nie w całości....nie wszystko skradło moje serce, ale obojętnie przejść nie mogę.


Miniaturowe dezodoranty z Rexony jakoś mnie nie kręcą.


Lekkie zainteresowanie wzbudza Mayan Spa od Grace Cole.
Ciekawi mnie balsam w sprayu od Vaseline.


Ekscytację wywołuje Scrub&Rub.
O ekstazę przyprawia Golden Rose.





Jakby tego było mało, dostałam też dziś prezent


Pożądane, upragnione, pierwsze w życiu




Po prostu pełna satysfakcja.

Dobranoc;)

środa, 28 sierpnia 2013

Soczyście

Będzie o lakierze i to w dodatku z Avonu- marki, bądź co bądź, lekko kontrowersyjnej. I tak jak głęboko zastanowiłabym się nad użyciem kremu do twarzy, lub szamponu, tak przeciw lakierom do paznokci nie mam absolutnie nic.
No wiadomo to nie Essie czy OPI, ale też i cena bardziej przyjazna portfelowi.
Z całym przekonaniem, popartym doświadczeniami na własnej skórze, mogę potwierdzić, że z pewnością jest o niebo lepszy od Catrice, Mavala czy naszego Inglota.





 Producent określa kolor jako koral, ale dla mnie to soczysty pomarańcz.



Pędzelek raczej standardowy. Konsystencja lakieru nie jest ani za gęsta, ani za rzadka- w sam raz, co sprawia, że aplikacja nie nastręcza trudności, produkt łatwo i szybko się nakłada.


Podkład i top bez zmian. Ten duet stosuję juz od jakiegoś roku, może dłużej, i naprawdę genialnie się spisuje. Baza znakomicie chroni płytkę przed przebarwieniami, top cudownie nabłyszcza. Oczywiście oba te produkty znacząco przedłużają trwałość lakieru- u dłoni do około 5dni, u stóp do usunięcia, ale wiadomo, stopami garów nie myję;) choć ta umiejętność byłaby bardzo przydatna;)




Wygląda chyba całkiem nieźle. Co sądzicie?


poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Corso

.... czyli nic innego jak parada z udziałem ukwieconych pojazdów.
Otóż taki pochód odbył się w niedzielę w De Lier z tą różnicą, że  pojazdami były łodzie, a ulicą kanał. 
Kiedyś myślałam, że to takie coś, jak polskie Dożynki, ale zaczerpnąwszy wiedzy u lokalnego źródła, dowiedziałam się, że chodzi jedynie o promocję. No tak. Holendrzy. Promocja= kasa;)
Tegoroczna impreza odbyła się pod hasłem "Odważ się marzyć".
Popatrzcie więc, o czym marzą ludzie, wśród których mieszkam.

























Takie parady odbywają się w całej Holandii, ale tylko u nas na łodziach. Jest to ewenement na skalę, prawdopodobnie, światową. Tak twierdzą Holendrzy. Zresztą przyznam, że nie słyszałam nigdy o pływającym corso, więc może coś w tym jest. W każdym razie warto zobaczyć.

Do następnego;)